norweski bank nasion

Wiem co jem …. niestety !

Tak się czasem składa, że jak jestem zainteresowany jakimś tematem to od razu mam wrażenie, że jest on poruszany we wszystkim co czytam albo oglądam. Ostatnio moje myśli krążyły trochę wokół tematów związanych z odżywianiem. Nie tylko z ciekawości. Sprawa ma też dla mnie wymiar całkiem praktyczny. Różne alergie i takie tam ograniczenia.

Najpierw książka. Przeczytałem niedawno całkiem ciekawą książkę w której wizja świata, jak sie później przekonałem, w niektórych aspektach wcale nie jest taka nierealna. Ta książka toNakręcana dziewczyna” Paolo Baciagalupiego. Pozycja z gatunku science fiction zakrapiana bardzo mocno cyberpunkiem. Nie będę recenzował całej książki. To co mnie w niej najbardziej zaciekawiło to wątek gigantycznego ograniczenia liczby gatunków roślin i zwierząt żyjących na Ziemi a co za tym idzie problem z wyżywieniem ludzkości. Dalszą implikacją są zresztą eksperymenty genetyczne zmierzające do zróżnicowania gatunków i ratowania tych jeszcze istniejących, przed wymieraniem. Oczywiście ludzie sami doprowadzili do takiej sytuacji.

nakrecana dziewczynaCzytając to opowiadanie nie przypuszczałem nawet, że ma to jakikolwiek związek z otaczającą nas rzeczywistością. Wymieranie ? Na taką skalę ? W pierwszym lepszym ogródku jest więcej zwierząt i roślin niż w tej książce. Nawet z ciekawości sprawdziłem kiedy autor napisał tą książkę bo pachniało mi latami 70/80 ubiegłego wieku i zimnowojennym katastroficznym czarnowidztwem. Okazuje się, że to jeszcze cieplutkie dzieło. Wydane po raz pierwszy w 2009 roku. Ma chłop wyobraźnię (świetnie to się zresztą czyta).

Kilka dni po skończeniu książki temat powrócił. Tym razem za sprawą National Geographic. W wydaniu z grudnia 2011. Tam znalazłem artykuł,  który dla pesymisty, zapowiada świat jaki odmalował Baciagalupi. Nie znalazłem artykułu w wersji elektronicznej więc zacytuję zajawkę z NG:

Co jemy? Najogólniej mówiąc – wszyscy prawie to samo. Choć człowiek przez wieki wypracował niebywałe bogactwo lokalnych odmian roślin uprawnych i zwierząt hodowlanych, przemysłowe rolnictwo opiera się na ledwie kilkudziesięciu. A te mogą paść ofiarą nowych chorób i szkodników.

 

Okazuje się, że z wyśmiewanymi kiedyś jako ciekawostka, normami Unii Europejskiej na temat kształtu, koloru i zakrzywienia banana należy ostro walczyć. Kiedyś może się okazać, że dzięki takim głupim pomysłom na Ziemi uprawia się tylko jeden gatunek bananów (tylko ten który spełni normy), i wystarczy, że zaatakuje go jakaś pleśń czy inne dziadostwo i zostaniemy bez bananów. Bo inne gatunki już wymrą wcześniej jako nieuprawiane. Historia banana Was nie przeraża ? To wyobraźcie sobie, że to samo dotyczy ziemniaków, zbóż, sałaty, marchewki a nawet krów czy kurczaków.

norweski bank nasionO w mordę ! Czas się dowiedzieć co jem. Im więcej zagłębiania się w temat tym gorzej. Jedna czarna wizja a za nią następna. Wymieranie tygrysa syberyjskiego to pikuś. Wymieranie różnych gatunków kur domowych to dopiero katastrofa. Przeczytajcie ten artykuł w NG. Trochę świadomości nie zaszkodzi. Od tego dnia inaczej patrzę już na karton z mlekiem. Wiem, że określenie (którego użył zresztą niedawno lekarz mojego dziecka) „barwiona woda” nie jest dalekie od prawdy. Wiem, że prawdopodobnie krowa, która to mleko dała należy do jedynego słusznego gatunku, który daje najwięcej mleka ale wypuszczony na łąkę żeby sobie poskubał trawkę zdechnie z głodu i chorób. Bo jest w stanie przeżyć tylko na specjalnych paszach, szprycowany antybiotykami i hormonami w ciepłej oborze. Żywa mleczarnia. Pozostałe gatunki wymrą bo są nieopłacalne. I kiedyś tą jedyną słuszną trafi jakaś choroba. I będzie tragedia.

Na szczęście są ludzie, którzy to już dawno zauważyli. I starają się, żeby nasze dzieci nie doczekały czasów „Nakręcanej dziewczyny”. Na świecie powstają banki nasion i genów. Być może kiedyś będą dla nas ratunkiem.

Jednym z takich banków jest powstały niedawno na Spitsbergenie bank Svalbard Global Seed Vault. Wydrążony w wiecznej zmarzlinie ma być najbezpieczniejszy ze wszystkich istniejących obecnie na ziemi. Trzymam za niego kciuki. Oby przydał się jak najpóźniej.

I tak oto już wiem co jem. Niestety.

Zobacz też:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>