Archive | mobilne RSS feed for this category

Geotagowana fotorelacja z podróży – Wordpress

27 lipca 2010

0 Comments

Geotagowana fotorelacjaTak jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, postanowiłem drążyć temat fotorelacji z podróży. Tym razem zaprzęgam do tego dzieła Wordpress’a. Dla tych co nie wiedzą co to Wordpress, polecam przeszukanie tematu w Google. Tak na szybko, zajrzyjcie tutaj. Generalnie jest to narzędzie, którego większość ludzi używa, żeby prowadzić bloga w internecie.

Przypomnę założenia jakie sobie wprowadziłem. Ma to być fotorelacja (z opisami) prowadzona w trakcie podróży, pisana przy użyciu jedynie telefonu komórkowego wyposażonego w klienta email. Czyli właściwie w podróż nie musimy brać nic ponadto, co i tak bierzemy, dodatkowo narzędzie do publikacji mamy zawsze przy sobie. Zapomniałem jeszcze o jednym, dobrze by było żeby telefon był wyposażony w GPS.

W poprzednich wpisach, możecie przeczytać jak taką fotorelację prowadzić w serwisie Flickr.com, łącząc go z zewnętrznym blogiem. W moim przypadku jest to właśnie Wordpress. Jestem wiec w takim punkcie:

  • wysyłam geotagowane zdjęcie wraz z opisem mailem (odpowiedni przyznany przez Flickr adres) z telefonu komórkowego
  • na serwisie Flickr.com zdjęcie jest umieszczane na mapie
  • serwis Flickr.com przesyła maila dalej do mojego podpiętego pod Flickr.com bloga
  • zdjęcie wraz z opisem publikowane jest jako post na blogu

Czego mi brakuje na blogu ? Chciałbym mieć mapkę ze wszystkimi zdjęciami z danej  podróży, mapkę ze zdjęciami z wszystkich moich podróży oraz wyświetlane ostatnie zdjęcia dodane przeze mnie do Flickr.com, jako miniaturki. Oczywiście wszystko to powinno aktualizować się automatycznie, w momencie kiedy wysyłam maila z komórki.

Musze przyznać, że trochę musiałem poszukać na stronie Wordpress.org zanim znalazłem odpowiednie wtyczki. Co ciekawe, okazało się, że tak naprawdę wystarczą dwie. Większa zabawa była ze znalezieniem odpowiedniego szablonu graficznego, który by to w sposób uporządkowany wyświetlał.

fotorelacja z podróżyKluczową do działania takiego serwisu wtyczką jest XML Google Maps. Najważniejsza dla mnie zaleta tej wtyczki to odczytywanie danych GeoRss z Flickr.com i następnie umieszczanie otrzymanych informacji na mapie Google. Dzięki tej wtyczce, zdjęcia z wyjazdu wysłane mailem do Flickra, pokazane były na blogu jako punkty na mapie. Po kliknięciu na taki znaczek na mapie, pokazuje się miniaturka zdjęcia wraz z opisem. W ten sam sposób zrobiłem mapkę wszystkich zdjęć, jakie zamieściłem w serwisie Flickr. Wtyczkę można wykorzystać jeszcze na wiele innych sposobów. Przykłady znajdziecie w zakładce “samples” na stronie wtyczki. Dla niektórych, problemem może być podzielenie zdjęć pomiędzy poszczególne podróże. Ja wykorzystałem możliwość tagowania (odpowiednim słowem) wysyłanych wiadomości, już na poziomie maila. W ten sposób każda relacja z podróży może mieć swój tag, dzięki któremu wtyczka “wie”, które zdjęcia pokazać na danej mapie. XML Google Maps współpracuje w ciekawy sposób z wtyczką NextGEN Gallery. Ja tej współpracy nie używałem bo celem było wykorzystywanie do publikacji jedynie telefonu i maila. W przypadku współpracy z NextGEN, to tak łatwo by nie działało.

Do wyświetlania miniaturek zdjęć z Flickra wykorzystałem wtyczkę Flickr Mini Gallery. Pozwala ona konfigurować wyświetlane fotografie w zależności od tagów, mogłem więc pod mapką z danej podróży, wyświetlić zdjęcia zrobione tylko w tej podróży.

Fotorelacja trasa przejazdu gpx

Trasa przejazdu

Teraz wystarczy pojechać w podróż i wysyłać odpowiednie maile z komórki do Flickra. Reszta zrobi się sama. To oczywiście plan minimum. Jestem pewien, że do tak zrobionego bloga można dorzucić jeszcze kilka wtyczek, które zwiększą jego atrakcyjność. Będzie to jednak wymagało trochę więcej pracy przy publikacji niż wysłanie maila. Dobry przykład to publikacja trasy przejazdu. Użyłem do tego wspomnianego wcześniej XML Google Maps, jednak plik GPX (np. z nawigacji w telefonie) z zapisaną trasą, musiałem wysłać na serwer do wskazanego wcześniej katalogu, korzystając z klienta FTP w telefonie. To już trochę bardziej skomplikowane ale mapka przejazdu wyświetliła się wtedy automatycznie na blogu.

Jak więc widzicie wszystko zależy od inwencji, narzędzie z reguły się znajdzie. Znajomi czy rodzina mogą teraz prawie “na żywo” śledzić postępy w podróży, widząc dokładnie gdzie jesteście i co widzieliście, zanim wrócicie i o tym opowiecie. Nie wysyłajcie więc za dużo bo nie będzie o czym opowiadać.

Continue reading...

Geotagowana fotorelacja z podróży – drugie podejście

7 lipca 2010

1 Comment

Geotagowana relacja z podróży

W poprzednim wpisie, opisałem Wam jak udało mi się stworzyć, umieszczoną na mapie fotorelację z podróży przy użyciu Picasa Web Album. To wszystko, korzystając jedynie z telefonu komórkowego. Fakt, telefon musi spełniać pewne warunki. Musi mieć GPS oraz dopisywać dane o lokalizacji do robionych nim fotografii. To co oferuje Picasa Web Album  ciągle nie zaspokaja moich oczekiwań. Fotorelacja składa się jedynie ze zdjęć, bez żadnych opisów. Oczywiście opisy można dodać, siadając do komputera i wchodząc do swojego albumu. Problem w tym, że ja chciałbym korzystać jedynie z telefonu komórkowego bo relacja powinna powstawać w trakcie podróży, gdy nie zawsze można skorzystać z komputera. Telefon mam zawsze przy sobie.

Zapowiadałem, że sprawdzę jeszcze, jakie możliwości daje Flickr.com. Powiem szczerze, nie przypadł mi do gustu od początku. Chyba dlatego, że jakoś z produktami Google jestem bardziej zaznajomiony. Sytuacja zaczęła się zmieniać, w miarę jak poznawałem jego możliwości. Muszę przyznać, że z Picasa poszło mi łatwiej. Po pierwsze, jak dla mnie, wydaje się bardziej przyjazna w obsłudze. Po drugie, jak się po pewnym czasie okazało, ma zdecydowanie mniej funkcji.

Geotagowana relacja z podróży - flickrOczywiście Flickr.com oferuje to samo co Picasa Web Album. Czyli możliwość przesłania zdjęcia z komórki za pośrednictwem maila, które od razu pokazywane jest na mapie. Jest jednak kilka różnic i kruczków. Żeby umieszczanie na mapie odbywało się w sposób automatyczny a mapa była widoczna dla wszystkich, należy zaznaczyć odpowiednie opcje w ustawieniach, w części “Privacy & Permissions”. Teraz, podobnie jak w Picasa trzeba w części “Emails & Notifications”, wygenerować sobie adres email na który będziemy przesyłali zdjęcia. Piękna sprawa, łatwo, szybko i przyjemnie. Jednak jest jedno “ale”. W przypadku Flickr’a, nie możemy wybrać albumu do którego ma trafić zdjęcie. Trochę nie fajnie, wszystko wpada do “photostream” i najwyżej później, po powrocie z wyjazdu, będziemy musieli to uporządkować. Zaletą używania Flickr.com, w przeciwieństwie do Picasa, jest możliwość dodawania opisów do zdjęć wysyłanych mailem. Wszystko co jest w “body” maila, staje się opisem zdjęcia. Dzięki temu z naszego fotobloga, zaczyna robić się rasowy blog podróżniczy.

Geotagowana relacja z podróży - flickr, blog, wordpress

Jest jeszcze jedna ciekawa funkcja Flickr’a, która sprawia, że biorę go poważnie jako alternatywę dla Picasa Web Album. Mianowicie, dostajemy jeszcze jeden adres mailowy do dyspozycji. Przyda nam sie on wtedy, gdy prowadzimy klasyczny blog oparty np. na Wordpress. Podłączając bloga do Flickr, z ustawień wybieramy “MetaWeblogAPI” a następnie, włączamy odpowiednią opcję w ustawieniach Wordpress’a (ustawienia > pisanie > zdalna publikacja). Od tego momentu, każde wysłane na odpowiedniego maila zdjęcie wraz z opisem, pojawi się na naszym koncie Flickr, gdzie będzie ładnie umieszczone na mapie oraz dodatkowo, zostanie opublikowane jako post na naszym blogu. I znów wystarczył tylko jeden email.

Połączenie Flickr’a z Wordpress’em to kolejny ciekawy wątek, którym chyba w następnym poście podążę. A ponieważ czeka mnie mały wyjazd to będziecie musieli poczekać na ciąg dalszy 2 tygodnie. Zresztą sam skorzystam i trochę się poduczę. Przyczepiłem się tego geotagowania jak rzep. Ale myślę sobie, że czas jest wakacyjny to takie tematy można podrążyć. Tym razem cel to wordpress’owy blog podróżniczy. Oczywiście do dyspozycji tylko telefon i email :) Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Continue reading...

Geotagowana fotorelacja z podróży – pierwsze podejście

30 czerwca 2010

0 Comments

Od tygodnia zastanawiam się, jak można w jakiś sensowny sposób wykorzystać fakt, że mam komórkę wyposażoną w aparat fotograficzny i to w dodatku geotagujący zdjęcia. Oczywiście, chodzi mi o wykorzystanie tego faktu w podróży. Robienie zdjęć dziecku albo na spotkaniach rodzinnych już przerabiałem.

Interesuje mnie, jak najprostszy sposób podzielenia się zrobionymi w podróży zdjęciami z rodziną czy znajomymi. Nie mam złudzeń co do jakości takich fotek. Bardziej chodzi mi o dokumentowanie kolejnych etapów podróży, coś na zasadzie dziennika.

Zacznijmy więc po kolei. Załóżmy że zrobiłem kilka zdjęć, pokazujących, co to dziś ciekawego działo się w mojej podróży. Zawsze pilnuję, żeby GPS zdążył sie uaktywnić i zapisać lokalizację w której robię zdjęcie. Teraz najważniejsza decyzja, co z takim zdjęciem zrobić. Pokazywanie go tylko na ekranie komórki nie ma sensu, po pierwsze jesteśmy w podróży więc komu niby je pokazywać, po drugie aparat ma kilka megapikseli nie po to, żeby wyświetlać zdjęcia na 3-4 calowym ekranie.

Do głowy przyszły mi oczywiście od razu dwa najpopularniejsze serwisy “zdjęciowe”, czyli Picasa i Flickr.

Album w Picasa Web Albums

Geotagowanie fotorelacji

Najpierw zacząłem od Picasa Web Albums. Już kiedyś miałem do czynienia z tym serwisem, więc mam do niego mały sentyment. Nie jest to dla mnie aż taka “terra incognita” jak Flickr.

Jako że posługuję się telefonem, zacząłem więc od poszukiwania aplikacji Google (Picasa to aplikacja Google), dzięki której mógłbym dodawać zdjęcia do swoich albumów. Niestety, nic takiego nie znalazłem. Jak to u Google bywa, jest aplikacja dla Windows Mobile, która działa oczywiście tylko online. Niestety, nie udostępnia ona funkcji dodawania nowych zdjęć. A przecież chodziło o to, żeby dzielić się zdjęciami w trakcie podróży a nie po powrocie. Dziwne że czegoś takiego Google nie przewidziało. Nie zrażony szukałem dalej. Może jakaś firma zewnętrzna zaproponowała jakąś ciekawą aplikację ? W swoich poszukiwaniach trafiłem na dwie, które zwróciły moją uwagę. Właściwie, to kombajny w których funkcja wysyłania zdjęć do Picasa, to jedynie ułamek tego co potrafią. Te dwie aplikacje to Shozu oraz Resco Photo Manager. Shozu jakiś czas temu było darmową aplikacją i wtedy nawet zdarzyło mi się kilka razy jej używać. Teraz niestety jest już płatna, na szczęście cena nie jest wygórowana, w przypadku mojego telefonu to zaledwie niecałe 5$. W przypadku Resco, cena jest dużo wyższa, jednak funkcje programu również są bardziej rozbudowane. Poza możliwościami przesyłania zdjęć na różne serwisy, dostajemy do dyspozycji całkiem przyjemny pakiet funkcji do edycji fotografii.

Żeby nie było tak różowo, niestety nie do końca działa to tak jakbym chciał. W przypadku Shozu, nie znalazłem nigdzie możliwości wyboru albumu do którego chcę wgrać zdjęcie. Pojawia się ono w albumie domyślnym i niestety trzeba by ręcznie przenieść je do tego właściwego. Nie ma na szczęście problemu z umiejscowieniem zdjęcia na mapie, na podstawie zawartych w EXIF’ie danych lokalizacyjnych. Czyli każdy z naszych znajomych, wchodząc na nasz profil w Picasa, zobaczy co 5 minut wcześniej sfotografowaliśmy i gdzie to się dokładnie znajduje. I o to chodzi. Resco tak dobrze nie zadziałało. Wprawdzie zdjęcia mogę uploadować do dowolnego albumu, jednak gdzieś w procesie przesyłania wycinane są lokalizacyjne dane z EXIF’a a informacja o lokalizacja zdjęcia wysyłana jest osobno. Skutkuje to tym, że Picasa nie pokazuje zdjęcia na mapie obok (musiałbym umieścić je tam ręcznie), może jednak umieścić pod zdjęciem link przesłany z Resco, prowadzący do mapy pokazującej jego lokalizację w formie punktu.

Nadal nie zadowolony, zacząłem szukać innego sposobu przesyłania zdjęć. Takiego, który umożliwi przesłanie ich do konkretnego katalogu oraz poprawnie prześle dane lokalizacyjne. Pewnie dla niektórych jest to ponowne odkrywanie Ameryki. Dla mnie to była nowość. Zdjęcia można przesłać do Picasa mailem. I to do dowolnego katalogu. Picasa generuje dla nas specjalny adres email. Wystarczy nadać mailowi odpowiedni tytuł a w treści dodać opis zdjęcia. Człowiek uczy się całe życie :)

W przypadku Picasa udało mi się osiągnąć co następuje:

  • robię zdjęcie komórką, która zapisuje dane GPS lokalizacji zdjęcia
  • otwieram program pocztowy i wysyłam zdjęcie na swoje konto do Picasa Web Albums
  • zdjęcie trafia do dowolnego wybranego przez mnie albumu np. Wakacje 2010
  • przy każdym zdjęciu pojawia się mapka z jego lokalizacją oraz opis a dodatkowo można zobaczyć mapkę ze wszystkimi zdjęciami z danego albumu

I to wszystko korzystając tylko z maila. Minimalizacja kosztów nie jest bez znaczenia, szczególnie gdy wyjeżdżamy za granicę. Ciekawe czy to samo zaoferuje mi Flickr ? I co jeszcze mogę zrobić, żeby mój wakacyjny dziennik był ciekawszy ? Ale o tym to już w następnym wpisie. Sam muszę się  trochę poduczyć zanim z Wami się tą wiedzą podzielę :)

Continue reading...

Jak sie ciekawie zgubić – użyj nawigacji !

16 czerwca 2010

0 Comments

Były kiedyś takie czasy, gdy posiadanie telefonu komórkowego było nie lada szpanem. Kto mógł i chciał zaszpanować, przypinał go sobie do paska, jak pistolet w kaburze albo wieszał na szyi i tak udekorowany paradował po mieście. Przeraża mnie to wspomnienie. Dziś, czasami mam wrażenie, że podobnie jest z nawigacjami samochodowymi. Zaczynając od 20 letnich golfów, wszędzie widzę uchwyty na nawigacje poprzyczepiane do szyb ale najbardziej mnie rozbraja, widok jeżdżących wieczorami samochodów na lokalnych rejestracjach z włączonymi nawigacjami. W niebieskim blasku widać tylko zadowoloną twarz kierowcy.

Oczywiście, też mam takie ustrojstwo. Nie jest to nówka sztuka bo i używana rzadko, wiec nie było potrzeby wymiany. Właściwie to antyk – MIO350. Myślę jednak, że sukces tkwi w mapach a nie w samym urządzeniu.

Co do użyteczności, dość szybko zauważyłem, że tak naprawdę rzadko potrzebuję nawigacji, żeby dotrzeć do celu podróży. No może czasem, w dużych miastach albo żeby już na końcu znaleźć konkretną ulicę. Pewnie przez większość czasu leżałaby i się kurzyła gdzieś na półce, gdyby nie pewien przypadek, w czasie wyjazdu do Włoch 3 lata temu.

Wiosna w Umbrii

Wiosna w Umbrii

Byłem wiosną w okolicach Rawenny a że był to dość nudnawy wyjazd biznesowy, postanowiłem trochę pozwiedzać. Oczywiście zaopatrzony w nawigację, pewny siebie, wybrałem się w podróż. Nie pamiętam już co było celem podróży. Faktem jest, że w nawigacji, czego nie zauważyłem, zaznaczona była opcja trasy najkrótszej. Oczywiście pojechałem, nie sprawdzając którędy będę prowadzony. W tej podróży odkryłem, do czego może mi się przydać nawigacja.

Poprowadziła mnie takimi drogami, jakimi planując wyjazd na mapie, nigdy bym nie pojechał ale widoki jakie dane mi było zobaczyć, miasteczka jakie odwiedziłem i klimat prawdziwych Włoch jaki mogłem poczuć, przebija wszystko co przeżyłbym, jeżdżąc drogami krajowymi czy autostradami. Dość szybko zrozumiałem, że nie dojadę do celu. Nie zmieniłem jednak ustawień w nawigacji bo równie szybko, spodobała mi się taka jazda. Korzystając z nawigacji, w takim przypadku, ma się w miarę pewność że nie zabłądzimy. Jedyny mankament, to trzeba na taki wyjazd mieć dużo czasu. Drogi były kręte i często wąskie, zatrzymywałem się też co chwila bo nie mogłem odpuścić sobie pięknych wiosennych widoków. Powtórzyłem to później kilka razy i za każdym razem nie żałowałem. Wiem, że jest kilka warunków koniecznych, żeby takie podróżowanie było ciekawe. Po pierwsze, musi to być ciekawa okolica, po drugie, musimy mieć dużo czasu i po trzecie, często cierpliwość i mocne nerwy. Przygody bywają też czasem groźne, jak chociażby wybiegające skądś w czasie postoju, w górach na Krecie, watahy dzikich psów.

Uogólniając powiedziałbym, że takie zwiedzanie w stosunku do “standardowego” przejazdu, to jak porównanie podróży samochodem do lotu samolotem. W tym drugim przypadku widzimy tylko punkt A i punkt B. W tym pierwszym, możemy przeżyć i poznać znacznie więcej. Jeżeli będziecie mieli czas i ochotę to zachęcam do spróbowania, szczególnie sprawdza się to w terenach górzystych. Wystarczy chcieć “zgubić się” w ciekawej okolicy. I nie używajcie autostrad, są nudne.

Teraz bez nawigacji, nie ruszam się na żaden wyjazd. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda, żeby się ciekawie zgubić. Pamiętajcie tylko, żeby mieć aktualne mapy, szkoda byłoby coś ciekawego przegapić.

Continue reading...

Apple bierze wszystko – niekończąca się moda

26 maja 2010

0 Comments

Nie przestaję się dziwić jak skutecznie firma Apple potrafi kreować modę na swoje produkty. Czytam sobie różne informacje i co chwila przewija się info, że firma ta czy tamta, wprowadziła dedykowaną aplikację dla iPhona. Jakoś rzadko słychać o tego typu aplikacjach na Windows Mobile czy Symbiana. Nie znaczy to, że nie powstają ale nie mają na pewno tak dobrej prasy.

Nie jestem użytkownikiem produktów Appla ale mam czasem wrażenie, że nawet jakbym był, nie wiedziałbym do końca jakie to stwarza możliwości. Przypomina mi się stara Biblia z 1872 roku, leżąca gdzieś u mnie na strychu. Są tam modlitwy na każdą okazję np. modlitwa do odmówienia przed wyjściem na targ albo modlitwa przed kąpielą. Człowiek musiałby przed każdą czynnością sprawdzać czy nie ma na tę okoliczność modlitwy.

Podobnie chyba jest z produktami Appla. Idę do teatru, musze więc sprawdzić czy ten teatr nie wydał aplikacji na iPhona, jadę do Londynu, przeszukuję więc AppStore w poszukiwaniu aplikacji dla londyńskiego metra, linii lotniczych, miejsc które chce odwiedzić itd. I pewnie każda z tych instytucji ma dedykowaną na iPhona aplikację.

Niedawno zastanawiałem się, jaki jest najlepszy telefon dla turysty. Gdyby przyjąć tylko kryterium bogactwa aplikacji „turystycznych”, niekwestionowanym zwycięzcą byłby iPhone. Kilka przykładów z ostatnich dni (oczywiście zza wielkiej wody):

  • idziesz do Zoo w Cincinnati, nie zapomnij iPhona, do dyspozycji nawigacja po zoo, podcasty, video, informacje o zwierzętach
  • dziecko pyta ile jeszcze czasu do wyjazdu do Disney Landu ? Aplikacja Countdown to Disney na iPhona cię wyręczy. Klikasz i już wiesz co odpowiedzieć.
Nie zgub się w supermarkecie - iphone

Nie zgub się w supermarkecie

Z innych ciekawostek, widziałem nawet aplikacje/przewodniki po centrach handlowych ! Nie wiem co jest bardziej przerażające, czy to że ktoś je napisał, czy ze ktoś inny je zainstaluje i będzie używał.

Z innych ciekawych zastosowań iPhona, które zresztą już od paru ładnych lat działa, mogę podać np. Blow Up Hall 50 50, hotel w Starym Browarze w Poznaniu. Pokoje nie mają numerów a zamiast klucza gość dostaje iPhona. Nie słyszałem żeby gdzieś dostawał telefon z Androidem albo Windows Mobile J

Teraz, jak już oswoiliśmy się z wszechobecną iPhono-manią, czas na kolejny produkt Appla, iPada. Tym razem każda nowa aplikacja (większość aplikacji z iPhona działa też na iPadzie) czy nowe zastosowanie, urastają do rangi newsa dnia a poszczególne instytucje i firmy zaczną się niedługo prześcigać, kto jest bardzie innowacyjny i oryginalny.

Pojawił się już pierwszy chętny do miana modnego i innowacyjnego. Londyński hotel The Berkeley, każdemu gościowi wręcza iPada na cały okres pobytu w hotelu (ciekawe kiedy Blow Up Hall 50 50 zmieni iPhona na iPada). Po co tego iPada dają ? Wygląda na to, że ma to być głównie nośny marketingowo gadżet. Dostęp do Internetu, przewodnik po mieście, elektroniczne gazety, informacje hotelowe. Żadna rewelacja. Najważniejsze jednak ze są pierwsi i informacja poszła w świat. I na pewno znajdą się tacy, którzy z tego powodu zarezerwują pokój właśnie w tym hotelu. Mimo, że mogliby kupić sobie iPada za ułamek ceny noclegu (1300 £/noc).

Podziwiam skuteczność z jaką produkty Appla zdobywają Rynek. Jednocześnie trochę się boję, że pewnego dnia wszyscy będziemy mieli iPhony. A jeżeli ktoś nie pójdzie za głównym nurtem, zgubi się w Zoo i pożrą go hipopotamy.

Continue reading...

Bądź dobrze poinformowanym turystą, szczególnie w Grecji !

12 maja 2010

1 Comment

Grecja kryzys wycieczka turystyka

Grecki kryzys

Trochę się porobiło w branży turystycznej w związku z rzuconą na kolana, przez kryzys, Grecją. Dla niejednego turysty, wakacje nie będą już takie beztroskie jak dawniej. Zagrożenia czyhają z każdej strony. Jak nie bankrutująca Grecja, to islandzkie pyły (np. 11 maja, zamknięte są lotniska na Wyspach Kanaryjskich i w południowej Hiszpanii). A to jeszcze podobno nie koniec. W kolejce po unijną pomoc, lada chwila, być może ustawią się Hiszpania, Portugalia a słyszałem nawet, jak ktoś wymieniał w tym mało zaszczytnym gronie, Włochy.

Na razie bardzo się nie martwię bo planów żadnych nie mam i pewnie wyjdzie tak, że na bieżąco będę je zmieniał. Co innego turyści, którzy połasili się na super oferty first minute. Ci muszą się trochę denerwować. I to nie tylko pyłem czy zamieszkami w Grecji. Denerwujące może być też to, że ceny wycieczek spadły a mówili żeby kupować szybko bo taniej już nie będzie :) Ot niespodzianka.

Cóż, pozostaje zacisnąć zęby i dobrze się do wyjazdu przygotować.

Pisząc przygotować, mam na myśli być dobrze poinformowanym przed i podczas wyjazdu. Od czego w końcu mamy (coraz więcej z nas) małe komputerki w kieszeniach w postaci smartfonów.

Co ja bym zainstalował w telefonie na taki wyjazd ? Zacznijmy od chmury islandzkiego pyłu. Jakiś czas temu pisałem, gdzie w internecie można sprawdzać jak rozwija się chmura. Na wszystkie te serwisy można wejść, korzystając z telefonu komórkowego, wystarczy zainstalowana przeglądarka no i oczywiście połączenie internetowe. Polecam jeszcze jeden taki serwis: Mapped.at, tym razem jest tam dodatkowa, ciekawa funkcja, pozwalająca przewidywać, jaki kształt będzie miała chmura za 6, 12 lub 18 godzin. Można “błysnąć” na wycieczce i przewidzieć czy nasz samolot następnego dnia odleci.

Nokia aplikacja islandzki pył

Nokia Ash Cloud

Najlepiej mają użytkownicy telefonów Noki. Wystarczy ściągnąć odpowiedni program z Ovi Store – Ash Cloud – Airspace Updates i już wszystkie ważne informacje o przemieszczaniu się chmury pyłu, będą dostępne na naszym telefonie. Reszta niech sobie założy konto na Twitterze i zaprenumeruje odpowiedni kanał z informacjami. To też dobry sposób.

Skoro chmura nam już nie straszna, pozostaje teraz zmierzyć się z Grecką, czy jakąkolwiek inną, gospodarką. Grunt to dostęp do informacji. I to najlepiej po polsku. W sumie nic prostszego, wystarczy jakikolwiek czytnik RSS zainstalowany w komórce i subskrypcja odpowiednich kanałów. Korzystam z takiego czytnika już od dłuższego czasu. Dotychczas bardziej z nudów niż z potrzeby. Zawsze można znaleźć gdzieś darmowy hotspot, podłączyć sie do internetu i ściągnąć najnowsze informacje. Programów pozwalających subskrybować kanały RSS na komórki są dziesiątki, wiec każdy coś dla siebie znajdzie. Ja używam Yomomedia. Głównie dlatego że przypadł mi do gustu i dodatkowo mogę czytać te same kanały na komputerze w domu i na komórce. Wygodne.

Uzbrojeni w taki program, możecie teraz zbudować listę własnych subskrypcji. Przydałoby sie coś w stylu: wydarzenia świat, wydarzenia kraj, gospodarka, waluty, może jakiś kanał z informacjami kraju do którego jedziecie. Każdy większy portal, na pewno ma odpowiednią listę kanałów RSS. Trzymając sie feralnej Grecji znalazłem taki np. Greece News latest RSS headlines. Zresztą taki czytnik przyda się też w sytuacji, kiedy będziecie już druga dobę koczować na lotnisku, czekając na swój samolot (nikomu oczywiście tego nie życzę). W końcu kto nam broni zasubskrybować np. pudelek.pl. Z pewnością umili czas oczekiwania :)

Tak czy inaczej, w końcu można zacząć używać tych wszystkich zaawansowanych funkcji telefonu, które tak zachwalał sprzedawca a nie bardzo wiedzieliście do czego użyć. Przyda się w końcu WiFi, przeglądarka internetowa, możliwość instalowania dodatkowych aplikacji, wyszukiwarka Google, dostęp do Twittera czy Facebooka. Jak widać mogą być też plusy kryzysu i chmury pyłu. I najważniejsze, żeby nam minusy tych plusów nie przysłoniły, wtedy wszystko będzie OK. I tego wam życzę.

Ash Cloud – Airspace Updates

Continue reading...

Apple iTravel – kolejna mała rewolucja ?

29 kwietnia 2010

0 Comments

Apple iTravelApple szykuje się do wprowadzenia nowej aplikacji na iPhona. Jak widać na załączonych obrazkach będzie to narzędzie do dokonywania rezerwacji hoteli, lotów itd. Na razie przynajmniej. Co najważniejsze wygląda na proste w obsłudze i co ważne będzie standardowo “wbudowane” w telefon Appla. Trochę może niektórym namieszać na rynku biorąc pod uwagę popularność iPhona. Teraz niech Apple znajdzie tylko dobrego partnera biznesowego i pozamiatane. Przynajmniej na rynku amerykańskim.

Logicznym następnym krokiem byłaby możliwość rezerwowania wycieczek. System sprzedaży wycieczek jest jednak trochę inny i nie jest to takie łatwe. Tak czy inaczej nowy kierunek jest wyznaczony i czas pomyśleć o powolnym (a może szybkim ?) migrowaniu takich usług na komórki.

Więcej info na stronie PatentlyApple.

Continue reading...