Archive | internet RSS feed for this category

Geotagowana fotorelacja z podróży – Wordpress

27 lipca 2010

0 Comments

Geotagowana fotorelacjaTak jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, postanowiłem drążyć temat fotorelacji z podróży. Tym razem zaprzęgam do tego dzieła Wordpress’a. Dla tych co nie wiedzą co to Wordpress, polecam przeszukanie tematu w Google. Tak na szybko, zajrzyjcie tutaj. Generalnie jest to narzędzie, którego większość ludzi używa, żeby prowadzić bloga w internecie.

Przypomnę założenia jakie sobie wprowadziłem. Ma to być fotorelacja (z opisami) prowadzona w trakcie podróży, pisana przy użyciu jedynie telefonu komórkowego wyposażonego w klienta email. Czyli właściwie w podróż nie musimy brać nic ponadto, co i tak bierzemy, dodatkowo narzędzie do publikacji mamy zawsze przy sobie. Zapomniałem jeszcze o jednym, dobrze by było żeby telefon był wyposażony w GPS.

W poprzednich wpisach, możecie przeczytać jak taką fotorelację prowadzić w serwisie Flickr.com, łącząc go z zewnętrznym blogiem. W moim przypadku jest to właśnie Wordpress. Jestem wiec w takim punkcie:

  • wysyłam geotagowane zdjęcie wraz z opisem mailem (odpowiedni przyznany przez Flickr adres) z telefonu komórkowego
  • na serwisie Flickr.com zdjęcie jest umieszczane na mapie
  • serwis Flickr.com przesyła maila dalej do mojego podpiętego pod Flickr.com bloga
  • zdjęcie wraz z opisem publikowane jest jako post na blogu

Czego mi brakuje na blogu ? Chciałbym mieć mapkę ze wszystkimi zdjęciami z danej  podróży, mapkę ze zdjęciami z wszystkich moich podróży oraz wyświetlane ostatnie zdjęcia dodane przeze mnie do Flickr.com, jako miniaturki. Oczywiście wszystko to powinno aktualizować się automatycznie, w momencie kiedy wysyłam maila z komórki.

Musze przyznać, że trochę musiałem poszukać na stronie Wordpress.org zanim znalazłem odpowiednie wtyczki. Co ciekawe, okazało się, że tak naprawdę wystarczą dwie. Większa zabawa była ze znalezieniem odpowiedniego szablonu graficznego, który by to w sposób uporządkowany wyświetlał.

fotorelacja z podróżyKluczową do działania takiego serwisu wtyczką jest XML Google Maps. Najważniejsza dla mnie zaleta tej wtyczki to odczytywanie danych GeoRss z Flickr.com i następnie umieszczanie otrzymanych informacji na mapie Google. Dzięki tej wtyczce, zdjęcia z wyjazdu wysłane mailem do Flickra, pokazane były na blogu jako punkty na mapie. Po kliknięciu na taki znaczek na mapie, pokazuje się miniaturka zdjęcia wraz z opisem. W ten sam sposób zrobiłem mapkę wszystkich zdjęć, jakie zamieściłem w serwisie Flickr. Wtyczkę można wykorzystać jeszcze na wiele innych sposobów. Przykłady znajdziecie w zakładce “samples” na stronie wtyczki. Dla niektórych, problemem może być podzielenie zdjęć pomiędzy poszczególne podróże. Ja wykorzystałem możliwość tagowania (odpowiednim słowem) wysyłanych wiadomości, już na poziomie maila. W ten sposób każda relacja z podróży może mieć swój tag, dzięki któremu wtyczka “wie”, które zdjęcia pokazać na danej mapie. XML Google Maps współpracuje w ciekawy sposób z wtyczką NextGEN Gallery. Ja tej współpracy nie używałem bo celem było wykorzystywanie do publikacji jedynie telefonu i maila. W przypadku współpracy z NextGEN, to tak łatwo by nie działało.

Do wyświetlania miniaturek zdjęć z Flickra wykorzystałem wtyczkę Flickr Mini Gallery. Pozwala ona konfigurować wyświetlane fotografie w zależności od tagów, mogłem więc pod mapką z danej podróży, wyświetlić zdjęcia zrobione tylko w tej podróży.

Fotorelacja trasa przejazdu gpx

Trasa przejazdu

Teraz wystarczy pojechać w podróż i wysyłać odpowiednie maile z komórki do Flickra. Reszta zrobi się sama. To oczywiście plan minimum. Jestem pewien, że do tak zrobionego bloga można dorzucić jeszcze kilka wtyczek, które zwiększą jego atrakcyjność. Będzie to jednak wymagało trochę więcej pracy przy publikacji niż wysłanie maila. Dobry przykład to publikacja trasy przejazdu. Użyłem do tego wspomnianego wcześniej XML Google Maps, jednak plik GPX (np. z nawigacji w telefonie) z zapisaną trasą, musiałem wysłać na serwer do wskazanego wcześniej katalogu, korzystając z klienta FTP w telefonie. To już trochę bardziej skomplikowane ale mapka przejazdu wyświetliła się wtedy automatycznie na blogu.

Jak więc widzicie wszystko zależy od inwencji, narzędzie z reguły się znajdzie. Znajomi czy rodzina mogą teraz prawie “na żywo” śledzić postępy w podróży, widząc dokładnie gdzie jesteście i co widzieliście, zanim wrócicie i o tym opowiecie. Nie wysyłajcie więc za dużo bo nie będzie o czym opowiadać.

Continue reading...

Geotagowana fotorelacja z podróży – drugie podejście

7 lipca 2010

1 Comment

Geotagowana relacja z podróży

W poprzednim wpisie, opisałem Wam jak udało mi się stworzyć, umieszczoną na mapie fotorelację z podróży przy użyciu Picasa Web Album. To wszystko, korzystając jedynie z telefonu komórkowego. Fakt, telefon musi spełniać pewne warunki. Musi mieć GPS oraz dopisywać dane o lokalizacji do robionych nim fotografii. To co oferuje Picasa Web Album  ciągle nie zaspokaja moich oczekiwań. Fotorelacja składa się jedynie ze zdjęć, bez żadnych opisów. Oczywiście opisy można dodać, siadając do komputera i wchodząc do swojego albumu. Problem w tym, że ja chciałbym korzystać jedynie z telefonu komórkowego bo relacja powinna powstawać w trakcie podróży, gdy nie zawsze można skorzystać z komputera. Telefon mam zawsze przy sobie.

Zapowiadałem, że sprawdzę jeszcze, jakie możliwości daje Flickr.com. Powiem szczerze, nie przypadł mi do gustu od początku. Chyba dlatego, że jakoś z produktami Google jestem bardziej zaznajomiony. Sytuacja zaczęła się zmieniać, w miarę jak poznawałem jego możliwości. Muszę przyznać, że z Picasa poszło mi łatwiej. Po pierwsze, jak dla mnie, wydaje się bardziej przyjazna w obsłudze. Po drugie, jak się po pewnym czasie okazało, ma zdecydowanie mniej funkcji.

Geotagowana relacja z podróży - flickrOczywiście Flickr.com oferuje to samo co Picasa Web Album. Czyli możliwość przesłania zdjęcia z komórki za pośrednictwem maila, które od razu pokazywane jest na mapie. Jest jednak kilka różnic i kruczków. Żeby umieszczanie na mapie odbywało się w sposób automatyczny a mapa była widoczna dla wszystkich, należy zaznaczyć odpowiednie opcje w ustawieniach, w części “Privacy & Permissions”. Teraz, podobnie jak w Picasa trzeba w części “Emails & Notifications”, wygenerować sobie adres email na który będziemy przesyłali zdjęcia. Piękna sprawa, łatwo, szybko i przyjemnie. Jednak jest jedno “ale”. W przypadku Flickr’a, nie możemy wybrać albumu do którego ma trafić zdjęcie. Trochę nie fajnie, wszystko wpada do “photostream” i najwyżej później, po powrocie z wyjazdu, będziemy musieli to uporządkować. Zaletą używania Flickr.com, w przeciwieństwie do Picasa, jest możliwość dodawania opisów do zdjęć wysyłanych mailem. Wszystko co jest w “body” maila, staje się opisem zdjęcia. Dzięki temu z naszego fotobloga, zaczyna robić się rasowy blog podróżniczy.

Geotagowana relacja z podróży - flickr, blog, wordpress

Jest jeszcze jedna ciekawa funkcja Flickr’a, która sprawia, że biorę go poważnie jako alternatywę dla Picasa Web Album. Mianowicie, dostajemy jeszcze jeden adres mailowy do dyspozycji. Przyda nam sie on wtedy, gdy prowadzimy klasyczny blog oparty np. na Wordpress. Podłączając bloga do Flickr, z ustawień wybieramy “MetaWeblogAPI” a następnie, włączamy odpowiednią opcję w ustawieniach Wordpress’a (ustawienia > pisanie > zdalna publikacja). Od tego momentu, każde wysłane na odpowiedniego maila zdjęcie wraz z opisem, pojawi się na naszym koncie Flickr, gdzie będzie ładnie umieszczone na mapie oraz dodatkowo, zostanie opublikowane jako post na naszym blogu. I znów wystarczył tylko jeden email.

Połączenie Flickr’a z Wordpress’em to kolejny ciekawy wątek, którym chyba w następnym poście podążę. A ponieważ czeka mnie mały wyjazd to będziecie musieli poczekać na ciąg dalszy 2 tygodnie. Zresztą sam skorzystam i trochę się poduczę. Przyczepiłem się tego geotagowania jak rzep. Ale myślę sobie, że czas jest wakacyjny to takie tematy można podrążyć. Tym razem cel to wordpress’owy blog podróżniczy. Oczywiście do dyspozycji tylko telefon i email :) Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Continue reading...

Geotagowana fotorelacja z podróży – pierwsze podejście

30 czerwca 2010

0 Comments

Od tygodnia zastanawiam się, jak można w jakiś sensowny sposób wykorzystać fakt, że mam komórkę wyposażoną w aparat fotograficzny i to w dodatku geotagujący zdjęcia. Oczywiście, chodzi mi o wykorzystanie tego faktu w podróży. Robienie zdjęć dziecku albo na spotkaniach rodzinnych już przerabiałem.

Interesuje mnie, jak najprostszy sposób podzielenia się zrobionymi w podróży zdjęciami z rodziną czy znajomymi. Nie mam złudzeń co do jakości takich fotek. Bardziej chodzi mi o dokumentowanie kolejnych etapów podróży, coś na zasadzie dziennika.

Zacznijmy więc po kolei. Załóżmy że zrobiłem kilka zdjęć, pokazujących, co to dziś ciekawego działo się w mojej podróży. Zawsze pilnuję, żeby GPS zdążył sie uaktywnić i zapisać lokalizację w której robię zdjęcie. Teraz najważniejsza decyzja, co z takim zdjęciem zrobić. Pokazywanie go tylko na ekranie komórki nie ma sensu, po pierwsze jesteśmy w podróży więc komu niby je pokazywać, po drugie aparat ma kilka megapikseli nie po to, żeby wyświetlać zdjęcia na 3-4 calowym ekranie.

Do głowy przyszły mi oczywiście od razu dwa najpopularniejsze serwisy “zdjęciowe”, czyli Picasa i Flickr.

Album w Picasa Web Albums

Geotagowanie fotorelacji

Najpierw zacząłem od Picasa Web Albums. Już kiedyś miałem do czynienia z tym serwisem, więc mam do niego mały sentyment. Nie jest to dla mnie aż taka “terra incognita” jak Flickr.

Jako że posługuję się telefonem, zacząłem więc od poszukiwania aplikacji Google (Picasa to aplikacja Google), dzięki której mógłbym dodawać zdjęcia do swoich albumów. Niestety, nic takiego nie znalazłem. Jak to u Google bywa, jest aplikacja dla Windows Mobile, która działa oczywiście tylko online. Niestety, nie udostępnia ona funkcji dodawania nowych zdjęć. A przecież chodziło o to, żeby dzielić się zdjęciami w trakcie podróży a nie po powrocie. Dziwne że czegoś takiego Google nie przewidziało. Nie zrażony szukałem dalej. Może jakaś firma zewnętrzna zaproponowała jakąś ciekawą aplikację ? W swoich poszukiwaniach trafiłem na dwie, które zwróciły moją uwagę. Właściwie, to kombajny w których funkcja wysyłania zdjęć do Picasa, to jedynie ułamek tego co potrafią. Te dwie aplikacje to Shozu oraz Resco Photo Manager. Shozu jakiś czas temu było darmową aplikacją i wtedy nawet zdarzyło mi się kilka razy jej używać. Teraz niestety jest już płatna, na szczęście cena nie jest wygórowana, w przypadku mojego telefonu to zaledwie niecałe 5$. W przypadku Resco, cena jest dużo wyższa, jednak funkcje programu również są bardziej rozbudowane. Poza możliwościami przesyłania zdjęć na różne serwisy, dostajemy do dyspozycji całkiem przyjemny pakiet funkcji do edycji fotografii.

Żeby nie było tak różowo, niestety nie do końca działa to tak jakbym chciał. W przypadku Shozu, nie znalazłem nigdzie możliwości wyboru albumu do którego chcę wgrać zdjęcie. Pojawia się ono w albumie domyślnym i niestety trzeba by ręcznie przenieść je do tego właściwego. Nie ma na szczęście problemu z umiejscowieniem zdjęcia na mapie, na podstawie zawartych w EXIF’ie danych lokalizacyjnych. Czyli każdy z naszych znajomych, wchodząc na nasz profil w Picasa, zobaczy co 5 minut wcześniej sfotografowaliśmy i gdzie to się dokładnie znajduje. I o to chodzi. Resco tak dobrze nie zadziałało. Wprawdzie zdjęcia mogę uploadować do dowolnego albumu, jednak gdzieś w procesie przesyłania wycinane są lokalizacyjne dane z EXIF’a a informacja o lokalizacja zdjęcia wysyłana jest osobno. Skutkuje to tym, że Picasa nie pokazuje zdjęcia na mapie obok (musiałbym umieścić je tam ręcznie), może jednak umieścić pod zdjęciem link przesłany z Resco, prowadzący do mapy pokazującej jego lokalizację w formie punktu.

Nadal nie zadowolony, zacząłem szukać innego sposobu przesyłania zdjęć. Takiego, który umożliwi przesłanie ich do konkretnego katalogu oraz poprawnie prześle dane lokalizacyjne. Pewnie dla niektórych jest to ponowne odkrywanie Ameryki. Dla mnie to była nowość. Zdjęcia można przesłać do Picasa mailem. I to do dowolnego katalogu. Picasa generuje dla nas specjalny adres email. Wystarczy nadać mailowi odpowiedni tytuł a w treści dodać opis zdjęcia. Człowiek uczy się całe życie :)

W przypadku Picasa udało mi się osiągnąć co następuje:

  • robię zdjęcie komórką, która zapisuje dane GPS lokalizacji zdjęcia
  • otwieram program pocztowy i wysyłam zdjęcie na swoje konto do Picasa Web Albums
  • zdjęcie trafia do dowolnego wybranego przez mnie albumu np. Wakacje 2010
  • przy każdym zdjęciu pojawia się mapka z jego lokalizacją oraz opis a dodatkowo można zobaczyć mapkę ze wszystkimi zdjęciami z danego albumu

I to wszystko korzystając tylko z maila. Minimalizacja kosztów nie jest bez znaczenia, szczególnie gdy wyjeżdżamy za granicę. Ciekawe czy to samo zaoferuje mi Flickr ? I co jeszcze mogę zrobić, żeby mój wakacyjny dziennik był ciekawszy ? Ale o tym to już w następnym wpisie. Sam muszę się  trochę poduczyć zanim z Wami się tą wiedzą podzielę :)

Continue reading...

Od 11 czerwca jesteśmy w RPA – wirtualnie !

9 czerwca 2010

1 Comment

Mistrzostwa Świata RPAPomyślałem sobie, skoro już za dwa dni rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, warto byłoby coś na ten temat napisać. W końcu, jak się pewnie okaże, oprócz pewnie ciekawego, piłkarskiego widowiska, obserwować będziemy finansową klapę imprezy. I nie ma się co dziwić, od dawna media na całym świecie faszerują nas informacjami, jakim to błędem było przyznawanie organizacji mistrzostw, krajowi z Afryki.

Po pierwsze, każdemu kto mógłby wydać sporą kasę jest daleko, po drugie, turysta mógłby czuć się tam jak na safari, z tą tylko różnicą, że nie w roli myśliwego a zwierzyny. FIFA robiła co mogła ale tego fatalnego wizerunku imprezy, nie udało się zmienić. W efekcie, na trybunach przeważać będą mieszkańcy RPA (mogli bonusowo nabyć niesprzedane na świecie bilety), na niektórych meczach pewnie zobaczymy puste krzesełka. Możliwe, że ostatnie bilety na niepopularne mecze, FIFA rozda za darmo, żeby nie robić sobie wstydu.

Zobaczcie sami kilka ciekawych informacji, które wygrzebałem z sieci:

  • Szacunki mówią, że na imprezę przyjedzie zaledwie 300 tys. zagranicznych fanów, prawdopodobnie ta liczba będzie jeszcze korygowana w dół bo sprzedano znacznie mniej biletów poza RPA.
  • MATCH Services, firma która w imieniu FIFA dokonuje rezerwacji hoteli na Mistrzostwa, zwróciła prawie 450 tys rezerwacji hotelowych (70% zakontraktowanych). Nie chciałbym być w skórze hotelarzy z RPA.
  • Większość krajów, których drużyny biorą udział w Mistrzostwach, ostrzega przed terroryzmem oraz przemocą i przestępstwami panującymi w RPA.
  • Niechęć do wyjazdu do RPA jest tak duża, że Thomas Cook sprzedaje last minut w Wielkiej Brytanii z 70% upustem a Emirates Airlines, notabene oficjalny sponsor Mistrzostw, sprzedaje bilety na trasie Nowy Jork – Johannesburg za 2000 $ zamiast 3000 $

Nie dziwi pewnie nikogo, że większość kibiców i turystów zasiądzie z piwkiem w ręku przed telewizorami czy komputerami i z równym zaciekawieniem jak mecze, oglądać będą relacje z wydarzeń poza stadionowych. I pewnie nie raz mrukną pod nosem “dobrze, że nie pojechałem”.

Dla tych wszystkich, wirtualnych uczestników imprezy, każdy kto może przygotowuje specjalne serwisy internetowe i usługi, mające sprawić, żeby mimo wszystko poczuli sie jakby tam byli.

Przytoczę Wam kilka przykładów (jest tego tyle, że każdy coś dla siebie znajdzie sam, jak poszuka):

Stadion Mandela Bay RPA - Google Earth

Stadion Mandela Bay RPA

Ciekawi Was jak wyglądają stadiony przygotowane na Mistrzostwa ? Ja byłem ciekaw, szczególnie, że właśnie budujemy własne na Mistrzostwa Europy. Popisało się tutaj Google. Zajrzyjcie do Google Earth, przygotowane są tam modele każdego ze stadionów w 3D. Jak nie wiecie gdzie ich szukać, to na stronie South African Soccer Stadiums możecie pobrać specjalny plik kmz. Warto pooglądać bo stadiony robią wrażenie. W końcu poszło na nie 1,12 mld $. Innym sposobem jest zajrzenie na stronę Map Google, gdzie przygotowany został specjalny serwis dla zainteresowanych stadionami.

A jakby komuś było mało oglądania stadionów z zewnątrz, to zapraszam na stronę Mibazaar. Niewielka rzecz a cieszy. Street View na stadionach. Brakuje jeszcze publiczności i piłkarzy. Mibazaar przygotował jeszcze kilka niespodzianek. Jedną z nich jest strona z newsami dotyczącymi każdej z drużyn, zaprezentowane jest to w ciekawej formie, bo przedstawione na mapie. Fajny pomysł. Przy okazji uczy geografii :)

Dla tych, co chcą śledzić przebieg Mistrzostw Świata na komórce , żeby niczego nie przeoczyć, setki programistów z całego świata od miesięcy przygotowują odpowiednie aplikacje. Oczywiście, jak zwykle najwięcej dla iPhona i Androida. Nie będę żadnej przytaczał. Wystarczy wejść choćby na iTunes czy Ovi Store i wpisać odpowiednie hasło w wyszukiwarce. Jest się czym pobawić.

Powyższe, to tylko kilka przykładów. Na pewno każdy, przeszukując internet, znajdzie jeszcze setki innych. Tak czy inaczej, teraz Mistrzostwa Świata mogą robić nawet na księżycu. Wirtualnie możemy być wszędzie.

Continue reading...

Portale turystyczne – parada szkieletów

19 maja 2010

1 Comment

Portale turystyczne

Do napisania tego tekstu, zainspirowały mnie komentarze pod artykułem, który pojawił się na dziennikturystyczny.pl w związku z premierą nowego serwisu dla turystów. Prawdę mówiąc, już wcześniej przymierzałem sie do przejrzenia co na naszym podwórku oferują portale dla osób, które lubią podróżować. Oto więc mój bardzo subiektywny punkt widzenia.

Dość często, czytając różne zagraniczne serwisy piszące o turystyce, spotykam sie z artykułami opisującymi tego typu inicjatywy. Powiem szczerze, że w większości są to portale dość mocno wyspecjalizowane. Nie chodzi mi nawet o to, że są przeznaczone dla np. rowerzystów. Takie właściwie pomijam. Wśród serwisów skierowanych do “przeciętnego” turysty, często są to takie, które skupiają się na jakimś wąskim aspekcie podróżowania lub w bardzo ciekawy sposób budują społeczność wokół swojego pomysłu.  Zresztą stałym czytelnikom bloga nie muszę chyba przypominać, kilku opisywanych tutaj przykładów takich jak: Travellerspoint czy Tripbod.

Otworzyłem sobie więc wyszukiwarkę Google i wpisałem kilka słów, które jak mi się zdaje, powinny pasować do portalu dla turystów. Wyniki mnie nie zaskoczyły bo właściwie spośród  stron, które znalazły się na pierwszych 2 stronach, większość interesujących mógłbym wpisać „z ręki”, bez wyszukiwania. Na pewno znacie tą listę. Wybrane przez mnie to:

Pewnie jest jeszcze kilka, które nie są tak dobrze wypozycjonowane jak powyższe. Dodałbym wspomniane w Dzienniku Turystycznym Wyprawy Marzeń i Tubyliśmy.

Powiem szczerze, że nie chciało mi się szczególnie wgłębiać w treści zawarte na portalach. Tak jak wspomniałem, oceniałem bardzo subiektywnie, starając się spojrzeć okiem “przeciętnego” turysty szukającego miejsca w internecie, gdzie mógłby pochwalić się, gdzie to nie był i co to nie widział na ostatnich wakacjach.

Jest pewien standard, który starają sie trzymać wszystkie te miejsca. Relacje, zdjęcia, czasem polecane miejsca czy porady, forum dyskusyjne ,ankiety i konkursy. Nazwijmy to szkieletem. Coś czego każdy oczekuje, że w takim miejscu jak portal turystyczny będzie dostępne. Generalnie jakbym chciał napisać jak to fajnie było w Egipcie i dodatkowo chciałbym wrzucić trochę zdjęć znad basenu, każdy z wyżej wymienionych portali będzie odpowiedni. Tylko kwestia gustu i ewentualnie ergonomii może decydować o wyborze.

Jako bardziej dociekliwy, zobaczę czego wyjątkowego mogę oczekiwać od poszczególnych portali. Oczywiście oceniam jako ktoś z “zewnątrz”, nie chcę się rejestrować póki nie dokonam wyboru. A więc szukam, szukam, szukam….

  • TourismTome – łatwy w obsłudze ale poza szkieletem właściwie nie ma nic wyjątkowego.
  • Odyssei – no tutaj wielki plus za treści na portalu (tego należało sie spodziewać od portalu prowadzonego przez National Geographic), duża społeczność (chyba największa), poczucie przynależności do elitarnego grona, znani podróżnicy. To wszystko oczywiście pięknie ale znów szkielet tym razem może trochę pokryty skórą :)
  • Podróże – jak powyżej, silne zaplecze a co za tym idzie dużo treści (poza tymi dodanymi przez użytkowników), portal mocno ukierunkowany biznesowo (zresztą podobnie jak Odyssei), sporo reklam, sprzedaż, hotele itd. Spora społeczność. Poza tym szkielet.
  • Globtrotter – moim zdaniem, jeżeli chodzi o wygląd to najsłabiej ze wszystkich, co zaskakujące to duża liczba użytkowników (i sporo aktywnych). Zaintrygowała mnie funkcja “zapytaj eksperta”, to coś na kształt wolontariusza przewodnika. Pomysł OK, choć wydaje się, jakby było to zrobione przy okazji, bez wiary w powodzenie tej funkcji. Reszta szkielet.
  • TripCafe – znów podobnie jak TourismTome, szkielet tylko w trochę innym opakowaniu.
  • Tubyliśmy – muszę przyznać, że z tego co obserwuję to jeden z dynamiczniej rozwijających się portali. Jest wszystko co ma być i forma graficzna wielu osobom może się podobać. Powiedziałbym ze to szkielet w którym każda kostka jest dobrze przemyślana i dopracowana.
  • Wyprawy Marzeń – przywołany tutaj na początku przykład portalu “szkieletowego” :) Dopracowanego graficznie ale ciągle jednak tylko szkieletu.

Jak widać wyszło na to, że gdzie się nie obejrzę same szkielety. Źle nie jest ale bez fajerwerków. Gdybym miał decydować, pewnie wybrał bym Odyssei, ze względu na zaplecze i liczbę aktywnych użytkowników albo Tubyliśmy, tym razem ze względu na dopracowaną funkcjonalność.

MarekK w swoim komentarzu na dzienniku Turystycznym miał sporo racji (link w pierwszym zdaniu). Musimy jednak pamiętać, że ideą większości takich serwisów jest budowanie treści dzięki naszej, użytkowników, aktywności. Inna sprawa, że potrzebujemy do tego ciekawych narzędzi i pomysłów twórców takich portali. I tak to zastygliśmy. My w oczekiwaniu na nich, oni w oczekiwaniu na nas.

Continue reading...

Bądź dobrze poinformowanym turystą, szczególnie w Grecji !

12 maja 2010

1 Comment

Grecja kryzys wycieczka turystyka

Grecki kryzys

Trochę się porobiło w branży turystycznej w związku z rzuconą na kolana, przez kryzys, Grecją. Dla niejednego turysty, wakacje nie będą już takie beztroskie jak dawniej. Zagrożenia czyhają z każdej strony. Jak nie bankrutująca Grecja, to islandzkie pyły (np. 11 maja, zamknięte są lotniska na Wyspach Kanaryjskich i w południowej Hiszpanii). A to jeszcze podobno nie koniec. W kolejce po unijną pomoc, lada chwila, być może ustawią się Hiszpania, Portugalia a słyszałem nawet, jak ktoś wymieniał w tym mało zaszczytnym gronie, Włochy.

Na razie bardzo się nie martwię bo planów żadnych nie mam i pewnie wyjdzie tak, że na bieżąco będę je zmieniał. Co innego turyści, którzy połasili się na super oferty first minute. Ci muszą się trochę denerwować. I to nie tylko pyłem czy zamieszkami w Grecji. Denerwujące może być też to, że ceny wycieczek spadły a mówili żeby kupować szybko bo taniej już nie będzie :) Ot niespodzianka.

Cóż, pozostaje zacisnąć zęby i dobrze się do wyjazdu przygotować.

Pisząc przygotować, mam na myśli być dobrze poinformowanym przed i podczas wyjazdu. Od czego w końcu mamy (coraz więcej z nas) małe komputerki w kieszeniach w postaci smartfonów.

Co ja bym zainstalował w telefonie na taki wyjazd ? Zacznijmy od chmury islandzkiego pyłu. Jakiś czas temu pisałem, gdzie w internecie można sprawdzać jak rozwija się chmura. Na wszystkie te serwisy można wejść, korzystając z telefonu komórkowego, wystarczy zainstalowana przeglądarka no i oczywiście połączenie internetowe. Polecam jeszcze jeden taki serwis: Mapped.at, tym razem jest tam dodatkowa, ciekawa funkcja, pozwalająca przewidywać, jaki kształt będzie miała chmura za 6, 12 lub 18 godzin. Można “błysnąć” na wycieczce i przewidzieć czy nasz samolot następnego dnia odleci.

Nokia aplikacja islandzki pył

Nokia Ash Cloud

Najlepiej mają użytkownicy telefonów Noki. Wystarczy ściągnąć odpowiedni program z Ovi Store – Ash Cloud – Airspace Updates i już wszystkie ważne informacje o przemieszczaniu się chmury pyłu, będą dostępne na naszym telefonie. Reszta niech sobie założy konto na Twitterze i zaprenumeruje odpowiedni kanał z informacjami. To też dobry sposób.

Skoro chmura nam już nie straszna, pozostaje teraz zmierzyć się z Grecką, czy jakąkolwiek inną, gospodarką. Grunt to dostęp do informacji. I to najlepiej po polsku. W sumie nic prostszego, wystarczy jakikolwiek czytnik RSS zainstalowany w komórce i subskrypcja odpowiednich kanałów. Korzystam z takiego czytnika już od dłuższego czasu. Dotychczas bardziej z nudów niż z potrzeby. Zawsze można znaleźć gdzieś darmowy hotspot, podłączyć sie do internetu i ściągnąć najnowsze informacje. Programów pozwalających subskrybować kanały RSS na komórki są dziesiątki, wiec każdy coś dla siebie znajdzie. Ja używam Yomomedia. Głównie dlatego że przypadł mi do gustu i dodatkowo mogę czytać te same kanały na komputerze w domu i na komórce. Wygodne.

Uzbrojeni w taki program, możecie teraz zbudować listę własnych subskrypcji. Przydałoby sie coś w stylu: wydarzenia świat, wydarzenia kraj, gospodarka, waluty, może jakiś kanał z informacjami kraju do którego jedziecie. Każdy większy portal, na pewno ma odpowiednią listę kanałów RSS. Trzymając sie feralnej Grecji znalazłem taki np. Greece News latest RSS headlines. Zresztą taki czytnik przyda się też w sytuacji, kiedy będziecie już druga dobę koczować na lotnisku, czekając na swój samolot (nikomu oczywiście tego nie życzę). W końcu kto nam broni zasubskrybować np. pudelek.pl. Z pewnością umili czas oczekiwania :)

Tak czy inaczej, w końcu można zacząć używać tych wszystkich zaawansowanych funkcji telefonu, które tak zachwalał sprzedawca a nie bardzo wiedzieliście do czego użyć. Przyda się w końcu WiFi, przeglądarka internetowa, możliwość instalowania dodatkowych aplikacji, wyszukiwarka Google, dostęp do Twittera czy Facebooka. Jak widać mogą być też plusy kryzysu i chmury pyłu. I najważniejsze, żeby nam minusy tych plusów nie przysłoniły, wtedy wszystko będzie OK. I tego wam życzę.

Ash Cloud – Airspace Updates

Continue reading...

Miej oko na Ziemię !

28 kwietnia 2010

1 Comment

Eye on Earth

Eye on Earth

Temat pewnie dla wielu nie jest nowy i pewnie niektórych trochę zirytuje, że ponownie odkrywam Amerykę ale ja w swoim lenistwie gdzieś przegapiłem informacje o tej aplikacji i dopiero teraz będę wieścił dobrą nowinę. Właściwie miałem napisać o czymś innym ale nie pierwszy już raz wyszło tak, że “dygresja” wyszukiwarki internetowej stała się głównym tematem.

Temat nie długi ale mam nadzieję, że treściwy i ciekawy, szczególnie w czasie gdy ekologia i wszystko co ekologiczne, staje się niemal religią.

Na weekend wybieram sie do Międzyzdrojów (nie jestem tu zbyt oryginalny – będzie tłoczno), więc serwis który chcę opisać, jak znalazł, pasuje do moich potrzeb. Mowa o projekcie “Eye on Earth“. Myślę, że narzędzie to będzie jeszcze bardziej przydatne wszystkim, którzy wybierają wojaże zagraniczne.

Projekt Microsoftu oraz Europejskiej Agencji Środowiska (chyba tak się to tłumaczy – European Environment Agency) ma za zadanie pokazywać informacje z tysięcy (22 tysiące badających wodę i tysiąc powietrze) stacji badawczych, rozmieszczonych w całej Europie, na temat jakości wody oraz powietrza w określonym miejscu. Wszystko to jest ładnie zobrazowane na mapie. Co jest jednak największą zaletą tej aplikacji, to możliwość dodawania własnych opinii na temat miejsca, które aktualnie odwiedzamy. Trochę śmiesznie wyglądają nazwy poszczególnych stopni zanieczyszczenia powietrza (zobaczcie na obrazku) ale trzeba przyznać, że określenie “cuchnąca” robi wrażenie i niejednego skutecznie odstraszy od przyjazdu do danej miejscowości. Już widzę, oczami wyobraźni, jak włodarze poszczególnych miejscowości dają “prikaz” pracownikom, żeby “odpowiednio” oceniły swoją miejscowość. Pod tym względem, dopóki serwis nie będzie miał wielkiej popularności, trudno ufać danym przesłanymod użytkowników. Przynajmniej dane ze stacji badawczych są godne zaufania.Eye on Earth

Być może, dzięki tej inicjatywie, możliwość sprawdzenia jakości wody czy powietrza w miejscu do którego się wybieramy, stanie się ważnym kryterium wyboru. Być może, bo ciągle wydaje mi się, że ocena hotelu i cena za wycieczkę są decydującym kryterium. W sumie to nie ma co sie dziwić. Pewnie jakby dobrze sprawdzić, to najpopularniejsze miejsca miałby najniższe oceny. Coś za coś. Przynajmniej osoby o ekologicznym nastawieniu, mają nowe narzędzie do podkreślenia ideologicznych podstaw swoich wyborów.

Ciekawą funkcją aplikacji jest też możliwość sprawdzenia, za pośrednictwem telefonu komórkowego, czego możemy sie  spodziewać w zakresie czystości powietrza czy wody w danej miejscowości. Twórcy aplikacji nie zapomnieli też jaką siłę mają serwisy społecznościowe. Informacje o stanie zanieczyszczeń, możemy od razu przesłać na Twittera czy Facebooka.

Idea jest fajna, zdecydowanie mi się podoba. Mało jednak na razie rozpropagowana. Taki niszowy projekt. W sumie, to wokół tego typu projektu mogłaby powstać całkiem niezła społecznościówka. Oceny wolontariuszy ekologów byłby zdecydowanie bardziej cenne, niż suche dane o stężeniu tlenku azotu. Może projekt pójdzie w tym kierunku. Jak doświadczenie uczy, w internecie wystarczy dać ludziom dobre narzędzia a treść stworzą sami. Oby w tym przypadku też tak było. Szkoda pracy jeżeli ma z tej inicjatywy pozostać drogi gadżet.

Continue reading...