To zdaje się Budda twierdził, że w życiu wszystko jest zmianą i tylko zmiana jest stała i pewna. I należy z tą zmianą dobrze żyć. Pogodzić się z nią. Święta prawda. Podobnie twierdzili też niektórzy Greccy filozofowie.
Żydzi z kolei mieli takie przekleństwo, rzucane komuś komu źle życzyli: „Obyś miał ciekawe życie”. W podtekście, pełne zmian. Bo chyba bardzo cenili sobie stabilizację i pewność jutra.
Jak widać wszystko zależy od punktu widzenia. Dla jednych zmiana to nic strasznego, dla innych to powód do zmartwień. Oczywiście wyłączam z tego wszystkie tragedie. One zawsze są niemile widziane.
Zadziwiające jak uświadomienie sobie tego, że w świecie nic nie jest stałe i wszystko ciągle się zmienia, może mieć wpływ na naszą postawę względem zachodzących w życiu zmian. Na co dzień jesteśmy chyba zbyt ufni w stałość tego co w życiu osiągnęliśmy, i stąd często, tak bardzo przeżywamy zmiany. Nawet wtedy, gdy dotyczą rzeczy błahych. Burzą nasz uporządkowany, „stały” świat.
Ważne, żeby w tych zmianach umieć dostrzec dalszą perspektywę. Często skupiamy się na danym momencie, chwili w której zmiana zaszła. „Mądrość ludowa” już dawno zauważyła tą zasadę: „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. To duże uproszczenie (dlatego pewnie mądrość ludowa) ale wieje od tego przysłowia optymizmem. Brzmi jak banał, dopóki nie uświadomimy sobie, że w ten prosty sposób opisuje to nad czym filozofowie męczą swoje umysły od stuleci.
Widzę jeszcze jeden sposób na „obronę” przed zachodzącymi zmianami. Niektórzy starają się sami je kreować. Oczywiście nie wszystko jest możliwe ale pewnie daje im to poczucie kontroli nad swoim życiem. Do dyskusji można pozostawić na ile jest to iluzoryczne. Ważne, że stawiają czoła zmianom, biorą byka za rogi i zmuszają do posłuszeństwa.
W każdej zmianie trzeba szukać korzyści, dobrych stron. One zawsze są, dostrzegamy je często dopiero po pewnym czasie.
Dlaczego to wszystko przyszło mi do głowy ? Bo mam wrażenie, że kiedyś, ktoś, życzył mi też ciekawego życia.
I chwała mu za to.
