Już powoli mnie to wkurza. Niby wszystko cacy, nowocześnie, kolorowo, idealnie zgodnie z normami, wymaganiami, standardami. Normalnie Mercedes, tyle że z silnikiem od malucha. O czym to ja tak z żalem ? O internetowych biurach podróży.
Tyle się pisze o zasadach budowy funkcjonalnych stron biur podróży, o konieczności stosowania norm, które zostały przez mądre głowy opracowane żeby klient nie pogubił się na stronie i dokonał rezerwacji. Bo do tego się wszystko sprowadza, do dokonania rezerwacji. Strona ma działać jak doskonała przynęta, jak obietnica czegoś upragnionego. Zresztą nie będę się tu silił, wszyscy wiedzą o co chodzi. Można zaryzykować stwierdzenie, że nie mając dobrej strony internetowej, agencja turystyczna właściwie nie istnieje (poza wyjątkami np. mającymi lokalizację w centrach handlowych). Pewnie dlatego w internecie można znaleźć wiele poradników jak powinna taka strona wyglądać, jak funkcjonować, żeby klient był zadowolony. I agent oczywiście. Bo klient to kasa. A mało co tak zadowala jak pełen portfel.
Dziwię się właściwie że nikomu nie przeszkadza, jak często ta piękna strona internetowa, okazuje się tylko nowoczesną fasadą za którą ciągle działa manufaktura i rękodzieło artystyczne. Czy wszyscy się do tego tak przyzwyczaili że uważają to za normę ? I nie chodzi mi nawet o ostatnie wyniki badania jakości obsługi w biurach podróży. Użalam się tak nad fikcyjnością stwierdzeń typu “w czasie rzeczywistym” czy “przez 24godziny”, które to w kontekście działania internetowych biur podróży powinny często się pojawiać.
Mała dygresja. Nie chcę nikogo skrzywdzić, nie jestem alfą i omega i nie znam wszystkich systemów i stron internetowych. Wypowiadam się tylko na bazie swoich doświadczeń. Może jestem mega pechowcem i zawsze trafiam na niewłaściwe strony. Opinia jest wiec bardzo subiektywna. Ale który klient sili się na obiektywizm. Pamiętajmy ze jest on w swych działaniach i decyzjach subiektywnie oceniającym egoistą.
Czego wiec nie ma w “czasie rzeczywistym” na stronach agentów ? Przede wszystkim i to mnie najbardziej denerwuje, nie ma aktualnych ofert (pomijam bilety lotnicze czy hotele). Szczególnie jest to uciążliwe w okresie takim jak obecny czyli przed jakimś szczytem wyjazdów, teraz akurat sylwestrowym. Zastanawiam się, co stoi na przeszkodzie żeby oferty były na bieżąco zdejmowane ze strony gdy skończą się miejsca. Wiem wiem, to wszystko są trudne sprawy informatyczne, różne systemy itd. Ale jakoś innym to się udaje, oferty turystyczne nie są jedynym produktem na świecie, który jest sprzedawany przez internet. Ile można słuchać o przeciążeniach serwerów, transferze itd. Mnie jako klienta to po prostu nie interesuje.
Więc jak to działa teraz ? Z tego co wiem, oferty są aktualizowane najczęściej raz na kilka godzin albo nawet raz dziennie. Efekt jest taki że gdy po kilku godzinach przeszukiwania internetu w końcu znajdujemy naszą wymarzoną ofertę na stronie jakiegoś biura, okazuje się że jest już nieaktualna i możemy poszukiwania rozpoczynać od nowa. Jest jeszcze druga strona medalu. Nie jest wcale w interesie agenta żeby oferty aktualizować. No bo po co ? Atrakcyjna, nieaktualna oferta jest świetna przynętą. Jak jest bystry to szybko zaproponuje coś innego, o ile jeszcze ma co. Czyli skoro agent nie naciska, systemy obsługujące agentów nie widzą w tym problemu, organizatorzy też nie, to może problemu nie ma ?
Zastanawiam się czy nie jest to jedną z przyczyn dla których w statystykach tak dużo rezerwacji “online” kończy się offline ? Co z tego że przesiedzę pół wieczoru w poszukiwaniu oferty i zrobię rezerwację jak rano zadzwoni do mnie agent że oferta jest już nieaktualna. Tak czy inaczej będę musiał przesiedzieć przy telefonie albo pofatygować się do biura, bo tylko tak dowiem się co naprawdę jest aktualne. A przecież miało być “o każdej porze dnia i nocy”. No i jest ale nie tak.
Wiem że mój głos nic nie zmieni ale czasami jak się człowiek wyżali to chociaż jemu ulży. Ciekawi mnie jakie są Wasze doświadczenia. Mi takie sytuacje zdarzały się na tyle często że zaczęło mnie to denerwować. Może jednak robię z igły widły ? Awanturuję się bez powodu bo przecież tak ma być i już. Taki system.









Twitter Updates
22 grudnia 2009 at 02:57
Dzieki za ciekawe informacje