Informacja którą ostatnio przeczytałem wprawiła mnie w zdumienie. Być może byłem niedoinformowany albo po prostu w swojej naiwności nie spodziewałem się czegoś takiego. Co mnie tak zdumiało ? Dowiedziałem się, że za dokonanie rezerwacji hotelu/samolotu/wycieczki przez internet/telefon trzeba dodatkowo płacić. Na szczęście nie u nas. Ale pomyślcie, w dobie kiedy nawet banki wykopują klientów z placówek do internetu, karząc płacić dodatkowo za transakcje w okienku, ktoś idzie pod prąd ? A lista to wcale nie niszowe przypadki.
Proszę bardzo:
- Priceline.com – mimo podobno “wychodzenia” z takich opłat, ciągle w regulaminie znajdziemy możliwość doliczenia do rezerwacji opłata za “customer service” czyli po prostu za obsługę
- Orbitz.com – ci się wogóle nie kryją: “Orbitz may charge a fee for the service it provides when you book or reserve travel services, or accommodations through the Site“
- Travelocity.com – podobnie jak wyżej “We add a non-refundable fee of US$25 per passenger (up to 3 passengers) for airline tickets booked via telephone” – to bym jeszcze zrozumiał, w końcu praca człowieka kosztuje ale to: “…plus an additional Processing Service Fee that we retain to compensate us for processing your travel reservation through our system“. W przypadku Travelocity już nie mamy że “może” doliczyć opłatę, oni po prostu doliczają. Trzeba jednak przyznać że pokazują to zanim zakończymy rezerwację.
To takie trzy przykłady z pierwszej ligi. Przyznam szczerze, że nigdy nie dokonywałem rezerwacji jakichkolwiek usług przez tego typu serwis. Może dlatego jestem tak zdziwiony. Może ktoś uważa że to normalne. Potraktujcie więc moje oburzenie jako głos kogoś, kto został wychowany w przekonaniu, że jeżeli daje zarobić, to nie musi za to płacić.
Przestraszony szybko spojrzałem na nasze wyszukiwarki. Na szczęście, nie znalazłem nic o opłatach za rezerwacje. Obibuk.pl, trivago.pl, turigo.pl czy hotelcalculator.com/pl nic nie naliczają dodatkowo. Przynajmniej nic takiego nie znalazłem. Co ciekawe obibuk i hotelcalculator nie zamieszczają nawet czegoś na kształt regulaminu. Porażka.
Mimo wszystko dobrze że nie zawsze bierzemy bezkrytyczny przykład z tego co “zachodnie”.










Twitter Updates
18 listopada 2009 at 12:36
Witam,
przytaczane przez Pana adresy internetowe naszych wyszukiwarek, to tak naprawde adresy porownywarek cenowych a nie serwisow/portali turystycznych takich jak Travelocity czy Orbitz, dlatego nie ma sie co dziwic, ze nie pobieraja zadnych oplat (bo niby za co, za przekierowanie na wlasciwa strone w celu dokonania rezerwacji?). Service fee to normalna sprawa, ktos tymi rezerwacjami on-line musi sie tez zajac. pozdrawiam
18 listopada 2009 at 13:00
Faktycznie nie są to serwisy które wprost można porównać. Jednak jedne i drugie żyją z pośrednictwa (w takiej czy innej formie). Nie zgadzam się że service fee to “normalna sprawa”. Nie myślą już chyba tak też i takie firmy skoro powoli zaczynają się z tego wycofywać (jak Priceline). W każdym OTA (online travel agent) czy agencji turystycznej ktoś musi się zająć rezerwacjami ale niektórym wystarcza zarobek z prowizji. Czemu klient który płaci ma być dodatkowo obciążany ?
18 listopada 2009 at 14:00
Dla uzupełnienia sprawdziłem też dla pewności Travelplanet, Easygo i Wakacje.pl i nigdzie nie znalazłem nic o dodatkowych opłatach. Czyli jednak “nasi” nie biorą przykładu z za oceanu.
16 grudnia 2009 at 14:42
Opłaty rezerwacyjne pojawiają się też w systemach rezerwacji znajdujących się na stronach hotel, np. http://www.sympozjum.com.pl.
Co prawda można tam znaleźć uzasadnienie pobierania w/w, natomiast jest to praktyka, która zdecydowanie różni się od większości dostępnych na rynku rozwiązań. Operatorzy systemów rezerwacji z reguły “ukrywają” prowizję “karty kredytowej” w depozytach, tak, aby Gość miał jasną sytuację i jedną kwotę do pobrania z konta.